| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30



lwow.info on Facebook


Related Posts with Thumbnails

knajpy

środa, 05 sierpnia 2009

Od razu przy okazji opisze tu knajpę, w której wczoraj byliśmy. Knajpa nazywa się

Pod Złotą Różą (Pid Zołotoju Rozoju)

mieści się na końcu ul. Starojewrejskiej (na tyłach arsenału) i nazwą nawiązuje do synagogi, obok ruin której się znajduje. Z idei jest to restauracja z kuchnią żydowską (nie koszerną, pod turystów). Ładnie, nastrojowo urządzone wnętrze, zdobione archiwalnymi fotografiami żydowskiego Lwowa, można sobie zrobić zdjęcie w chasydzkim kapeluszu... zpejsami. Spory ogródek letni.

Na wstępie kelnerka przynosi dzbanek z wodą i miednicę - do mycia rąk. Każdy klient dostaje też na początek macę.

Największą osobliwością restauracji jest to, że w menu nie ma cen - zamawia się w ciemno. Na koniec można po prostu zapłacić rachunek... albo się targować. W przypadku targowania suma wyjściowa jest o wiele wyższa niż ta z rachunku. Nie polecam też targowania, jeśli ktoś nie jest w tym dobry - mój szwagier ze znajomym zapłacili za dwa piwa 150 hr (ok. 60 zł). My za dwa obiady zapłaciliśmy wczoraj (bez targowania) ok 200 hr (ok. 80 zl). Innym razem piwo, sałatki i przekąski dla 8 osób wyniosły ok. 560 hr (ok. 215 zl). Też bez targowania.

Nie obeszło się też bez minusów. Dania przynosili chaotycznie, w kolejnosci ugotowania - najpierw główne, potem przystawkę, jedym od razu, innym po długim oczekiwaniu. Karty przyjmują tylko VISA i Maestro, a i tak terminal nie działał, i trzeba było biegać do bankomatu (!). Goście jednak twierdzili, że jedzenie smaczne (ja jadłam tylko sałatkę, więc trudno oceniać).

 

19:10, pani-z-warszawy , knajpy
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 10 listopada 2008

Pani stała na ulicy i zapraszała, więc daliśmy się zaprosić. 

Klub mieści się głęboko w piwnicy, przy końcu ul. Serbskiej, i ma trzy sale - jedna ascetyczna - czarno biała, z tradycyjnymi stolikami, dwie ze skórzanymi kanapami i niskimi stolikami. Wnętrze w modnym teraz minimalistycznym stylu, biało-zielone. Na ścianie jakaś nieciekawa wystawa foto o Japonii. 

Ceny nie najniższe, za kawę, herbatę i dwie porcje strudla (fakt, że porcje nawet bardzo słuszne) zapłaciliśmy coś ok. 80 hr. Wydaje się jednak, że specjalnością zakładu są drinki - w osobnym menu nie tylko wypisane, ale i wymalowane, bo przy każdym znajduje się graficzna informacja o kolorze/kolorach, których należy się spodziewać w kieliszku, a także jedna lub kilka świnek. Świnki mają w oczach serduszka lub ogień, jedne śpią, inne leżą do góry brzuchem. 

Obsługa poinformowała nas, że należy w tym upatrywać informacji dotyczącej działania poszczególnych drinków, choć ostateczna interpretacja (i decyzja, co pić) należy do klienta. 

 http://atmosphera.lviv.ua

08:39, pani-z-warszawy , knajpy
Link Komentarze (5) »