| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    



lwow.info on Facebook


Related Posts with Thumbnails

postacie

sobota, 01 sierpnia 2009

Wpisy pojawiają się coraz rzadziej, i właściwie muszę się przyznać, że znudziło mi się pisanie tego bloga. Za dużo znajomych go czyta, a co gorsza, coraz częściej w rozmowie slyszę "tylko nie opisz tego na blogu" - jakbym tu kogoś obsmarowała, albo wydała najskrytsze tajemnice. Może formuła tego bloga już się wyczerpała? Może powinnam przestać pisać i ... pojawić się anonimowo w zupełnie innym miejscu?

 

***

Czytałam ostatnio trochę o Witkacym, przypadkiem trafiłam na jakiś artykuł, potem kolejny. W jedym z nich została wysunięta teza, że Witkacy wcale nie popełnił samobójstwa, że byla to tylko kolejna mistyfikacja z jego strony. Na wieść o wybuchu wojny Witkacy wraz ze swoją długoletnią kochanką, Czeławą Oknińską opuszcza Warszawę i udaje się na wschód. 18.09.39 r. w majątku Wielkie Jeziora dociera do nich wieść o tym, że Armia Czerwona przekroczyła granice polską. Witkacy zabiera Czesławę na spacer do lasu, z którego wraca ona sama, pod wpływem mocnych środków uspokajających, twierdząc, że Witkacy podciął sobie tętnicę szyjną i zmarł. Ona miała też popełnić samobójstwo, ale zwymiotowała cześć zażytych leków. Jest jednak w kiepskim stanie, zapada w sen i budzi się dopiero po pogrzebie.

Wiele elementów tej historii budzi zastrzeżenia. Jedyną osobą, która widziała zwloki Witkacego, był właściciel majątku, który miał znaleźć artystę w lesie. Czy to nie dziwne, że tylko on poszedł go szukać? Że nikt nie widzial ciała przed pogrzebem, w jego trakcie? Sama Oknińska wielokrotnie opowiadała o tych wydarzeniach później, za każdym razem podając... nieco inna wersję. Po wojnie odebrała od dentysty sztuczna szczękę Witkacego, której on sam nie zdążył zabrać przed wojną. Po co jej była? Sprzedawała także obrazy namalowane przez Witkacego, które według innego źródła miały zostać zniszczone w czasie Powstania Warszawskiego.

Zainteresowanie budzi także fakt, że kiedy wyekshumowano grob w Wielkich Jeziorach w 1988 r., nie znaleziono w nim szczątków Witkacego, a jakiejś młodej kobiety. Potwierdziła to oficjalnie ekspertyza po kolejnej ekshumacji, juz z cmentarza zakopiańskiego.

Jaka by nie była prawda, sprawa jest zagadkowa.

Jeszcze jedna ciekawostka; Witkacy początkowo nie chodził do szkoły, a pobierał nauki w domu. Jednak w 1897r. (chyba) zdal do II kl. szkoły realnej we Lwowie. Nie uczęszczał regularnie na zajęcia, tylko zdawał egzaminy jako ekstern. Ciekawe, która to była szkoła?

17:41, pani-z-warszawy , postacie
Link Komentarze (17) »
wtorek, 20 stycznia 2009

Byłam dzisiaj na jubileuszu Iwana Hreczki. Skończył 80 lat. Znam go od 10 lat, był jedną z pierwszych osób we Lwowie, które poznałam, będąc na praktykach w tutejszym Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego. tak Roman Czmełyk wprowadzał mnie w środowisko ukraińskiej inteligencji. Znam go jako kolekcjonera, inicjatora dorocznych wyjazdów "na pisanki" na Huculszczyznę, zalożyciela Klubu Inteligencji Grekokatolickiej. Okazuje się jednak, ze to tylko niewielki fragment jego dorobku życiowego. Bardzo ciekawa uroczystość, dobrze, że się odbyła, bo takich rzeczy zazwyczaj ludzie dowiadują się dopiero na pogrzebie jakiejś znanej osobistości. Zebrało sie sporo znanych osób z kręgów muzealno-artystyczno-dysydenckich. Z Warszawy przyjechał Jan Malicki i Lech Mróz. Z naszych przemawiali na cześć szacownego jubilata dyrektor Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego Roman Czmełyk, dyrektor Instytutu Narodoznawstwa NAN Ukrainy Stepan Pawluk, Ihor Kałyneć - poeta i dysydent, jego żona Iryna Kałyneć, również więzień polityczny, Borys Woznyckyj - dyrektor Lwowskiej Galerii Obrazów, dyrektor Muzeum Iwana Franki w Krzyworówni na Huculszczyźnie, ojciec Sebastian od studytow i jeszcze kilka innych osób, których nazwisk nie pamiętam, z instytucji, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.   

 
Iwan Hreczko i Roman Czmełyk

 
przemawia Ihor Kałyneć

 
prof. Lech Mróz wręcza jubilatowi obraz Nikifora 

Po części oficjalnej było oglądanie wystawy ze zbiorów jubilata, a następnie część nieoficjalna. Tam wspomniano o tym, że Hreczko był nie tylko kolekcjonerem, dziennikarzem, dysydentem, i tak dalej, ale także był, i jest ogromnym miłośnikiem kobiet. "pamiętam, jak chodziłem z nim po Karpatach, a Karpaty schodziliśmy wzdłuż i wszerz, że Iwan w każdej wsi miał jakąś lubkę". Ciekawie bylo popatrzeć, jak ci ludzie z uśmiechem teraz wspominają lata spędzone w syberyjskich łagrach, i wieczory w lwowskich barach, gdzie marzyli sobie, jak to zdobędą niepodległość dla Ukrainy i już rozdzielali między sobą posady w rządzie. Hreczko miał otrzymać tekę ministra Wyznań Religijnych, teraz nazywają go świeckim "greCZkokatolickim władyką". 

Był też jeden pan z Cmentarza Łyczakowskiego, którego znałam z widzenia, ale nie wiem jak się nazywa, który powiedział, że przed wojną była we Lwowie bardzo porządna firma pogrzebowa Concordia, która miała, ni mniej, ni więcej, a... hotel na cmentarzu. Hotel dla nieboszczykow, w którym mogly spoczywać ciała ich klientów, dopóki rodzina nie wybuduje własnego grobowca. I on właśnie w prezencie urodzinowym chciałby Hreczce podarować miejsce grobowe na polu 54. Zaczęły się żarty, czy będzie mógł na spacery wychodzić, i że daleko stamtąd do Zapolskiej, a okazalo się, że podarunek był jak najbardziej poważny. Żeby pochować kogoś na Cm. Łyczakowskim potrzebna jest zgoda mera, a od jakiegoś czasu mer z niewiadomych przyczyn nie chce się godzić na pochówki zasłużonych lwowian na Łyczakowie. Więc on już mu zawczasu załatwił. Kosztowało 20 tys. hrywien. Poza tym jest jeszcze 20 miejsc, więc trzeba się spieszyć.   

Kiedy wieczór już dobiegał końca, rozmawiałam trochę dłużej z Jarosławem Łemykiem, też kolekcjonerem, i jak się okazuje, dysydentem. Pochodzi z tej samej rodziny, co Mykoła Łemyk, który w latach 30-stych, jako członek OUN, dokonał zamachu terrorystycznego na konsulat radziecki we Lwowie (pisałam o tym kilka notek wcześniej). Dziadek Jarosława i ojciec Mykoły byli braćmi. Okazuje się, że jego matka pochodziła z mieszanej rodziny, ojciec był Polakiem, i jego trzech wujów po wojnie jako Polaków wywieziono do Wrocławia. Czwarty, co się "do polityki nie pchał" został. Pan Jarosław nie pamiętra, żeby byly kiedyś jakieś waśnie między Polakami a Ukraińcami, uważa, że wszystko się zaczęło dopiero ok. 1943 roku. Po wojnie też nie bylo szczególnych antagonizmów. Wszystko to podsycali tylko politycy. On, z racji swego pochodzenia znał i polską powojenną inteligencję, i ukraińską, bywał u tych, i u tych. 

Jednak kiedy Hreczko przyjmował życzenia, ktoś powiedział, że kiedyś nie do pomyślenia było, żeby Ukrainiec z własnej woli całował się z dwoma Polakami i nie został zaraz posądzony o brak patriotyzmu. A profesor Mróz dodał: "i żaden z nas nie jest homoseksualistą". 

_______________

Iwan Hreczko (z informacji biograficznej z wystawy) 

ur. 1929

 

Znany kolekcjoner, działacz i popularyzator ukraińskiej spuścizny kulturalnej. Urodził się w Nadwórnej (obwód Iwano-Frankowski). Jego starszy brat walczył w szeregach UPA, matka i siostra zostały zaaresztowane i wywiezione na 15 lat do łagru na Syberii. W 1946 r. zginął brat, w 1947 r. zabrakło ojca. Tego też roku Iwan postanowił przenieść się do miasta metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Od wczesnych lat interesował się sztuką, po przyjeździe do Lwowa wszedł w środowiska inteligenckie, i, razem z Wołodymyrem Witrukiem stał się inicjatorem powstania sporej grupy kolekcjonerów. Podczas swoich podróży po Huculszczyźnie, Bojkowszczyźnie, Pokuciu, Podolu, Bukowinie zbierał wszystko, co mogło ulec zniszczeniu z przyczyn ideologicznych, wyrzucone, zapomniane. W ciężkich czasach Breżniewa działał aktywnie w podziemiu, w cerkwi greckokatolickiej przy biskupie Wołodymyrze Sterniuku, nawiązywał kontakty z diasporą. W ciągu wielu lat zebrał najcenniejszą kolekcje ikon na szkle i ciekawą kolekcję tkanych pasów ukraińskich - krajek oraz pisanek. Od końca lat 80-tych był zastępcą ds. kontaktów międzynarodowych przewodniczącego lwowskiej filii Ukraińskiej Fundacji Kultury. Był aktywnym czlonkiem grupy kulturologicznej "Jewszan-zillia". Podczas powstawania "Ruchu" Iwan Hreczko odpowiadał za stosunki międzynarodowe i międzyreligijne. W 1991 r. wraz z Teodozjuszem Starakiem, Ihorem Kałyncem, Jarosławem Hnatiwem i Jarosławem  Łemykiem zalożył we Lwowie Klub Inteligencji Greckokatolickiej. Wysunął ideę stworzenia we Lwowie Muzeum Prywatnych Kolekcji.  

23:34, pani-z-warszawy , postacie
Link Komentarze (2) »